Kandydat w skrzynce, w arkuszu i na portalu naraz
CV przychodzą mailem, z portalu z ogłoszeniami i z polecenia, a każde źródło ląduje gdzie indziej. Nikt nie wie, czy ta sama osoba nie aplikowała już w zeszłym miesiącu i jak to się skończyło.
Automatyzuję w HR i rekrutacji to, co jest powtarzalną logistyką: zbieranie zgłoszeń, obieg dokumentów, listy zadań przy przyjęciu i odejściu pracownika, wnioski urlopowe. Decyzji o ludziach nie oddaję automatowi. Podejmuje je człowiek — tylko na pełnych danych i bez szukania ich w kilku miejscach.
Rekrutacja i kadry to w dużej części logistyka: przenoszenie danych, pilnowanie terminów, zbieranie podpisów. Tę część da się zapisać w systemie. Rozmów z ludźmi — nie.
CV przychodzą mailem, z portalu z ogłoszeniami i z polecenia, a każde źródło ląduje gdzie indziej. Nikt nie wie, czy ta sama osoba nie aplikowała już w zeszłym miesiącu i jak to się skończyło.
Z formularza do umowy, z umowy do systemu kadrowo-płacowego, stamtąd do listy dostępów i grafiku. Każde przepisanie to kolejna szansa na błąd w nazwisku, dacie albo stawce.
Laptop, konta, szkolenie BHP, badania wstępne, umowa do podpisu. Lista istnieje w czyjejś głowie albo w starym mailu, więc nowa osoba pierwszego dnia czeka na dostępy zamiast pracować.
Przy odejściu łatwo pominąć jedno narzędzie. Poczta, CRM albo dysk z danymi klientów zostają otwarte, dopóki ktoś przypadkiem tego nie zauważy — a dane osobowe kandydatów leżą w skrzynce dłużej, niż ktokolwiek planował.
Gotowe narzędzie ma własny model procesu, który nie pokrywa się z Waszym. Wniosek idzie przez system, akceptacja przez czat, a zestawienie na koniec miesiąca i tak ktoś składa ręcznie.
Najwięcej czasu zjada nie ocena kandydatów, tylko korespondencja: potwierdzenia, przypomnienia, szukanie terminu pasującego trzem osobom. W tym czasie dobry kandydat przyjmuje inną ofertę.
Najpierw oddzielam to, co w HR jest powtarzalną logistyką, od tego, co jest oceną człowieka. Automatyzuję wyłącznie pierwszą część.
Zgłoszenia z formularza na stronie, ze skrzynki rekrutacyjnej i z portali trafiają przez webhook albo import do jednego miejsca. System wyłapuje duplikaty po e-mailu i telefonie, kandydat od razu dostaje potwierdzenie, a propozycja terminu rozmowy wychodzi z kalendarza, nie z ręcznie pisanego maila.
Onboarding i offboarding mają nazwane etapy i tylko dozwolone przejścia między nimi — tak jak zamówienie w platformie MAS Group. Zadanie dla IT, prośba o podpis czy przypomnienie wychodzą z jednego konkretnego przejścia, więc etapu nie da się przeskoczyć, a to samo zadanie nie wyjdzie dwa razy. Przy odejściu lista kont do zamknięcia tworzy się sama.
Umowy, aneksy i skierowania na badania generuje serwer z danych pracownika: szablon DOCX z nazwanymi polami, wynik w PDF. Brak wymaganego pola zatrzymuje generowanie, zamiast wypuścić dokument z luką. Na tej samej zasadzie działa generator umów dotacyjnych w CRM-ie, z którego zespoły sprzedażowe w terenie korzystają na co dzień.
Wniosek urlopowy albo o zwrot kosztów trafia do właściwego przełożonego, a po akceptacji do kalendarza zespołu i zestawienia dla kadr i płac. Przełożony dostaje przypomnienie, gdy wniosek czeka za długo, a nikt nie składa listy ręcznie na koniec miesiąca.
Wynagrodzenia, zwolnienia lekarskie i oceny okresowe widzą tylko uprawnione role, a rozstrzygają o tym polityki bazy danych, nie ukryty przycisk. Dane kandydatów, którzy nie dostali pracy, system usuwa po upływie ustalonego przez Was okresu przechowywania.
Model może przenieść doświadczenie i języki z CV do jednolitej karty albo streścić zgłoszenie. Nie odrzuca kandydatów i nie wystawia im ocen. Asystent na tej stronie działa podobnie: odpowiada tylko z zapisanych faktów, a gdy czegoś nie wie, mówi to wprost zamiast zgadywać.
13 etapów, obsługa z telefonu przez zespół nietechniczny
Dokumenty DOCX i PDF gotowe do podpisu
Nie potrafi wymyślić kwalifikacji, których nie ma
Cztery kroki. Pierwszy jest bezpłatny i często wystarcza, żeby wiedzieć, czy w ogóle jest o czym rozmawiać.
Rozmawiamy o jednym procesie: co się w nim dzieje, ile razy w miesiącu i gdzie ucieka czas. Jeśli nie ma tu czego automatyzować, powiem to na tej rozmowie.
Dostajesz proces opisany z zaznaczonymi miejscami strat, proponowany zakres, widełki kosztu i szacowany czas — razem z listą rzeczy, których nie warto ruszać.
Każdy etap kończy się czymś, co da się włączyć do pracy i ocenić w liczbach, zanim ruszy kolejny. Zamiast kwartału ciszy i jednego dużego uruchomienia.
Zespół uczy się na Waszych danych, dokumentacja i dostępy zostają po Waszej stronie. Jestem przy pierwszych nietypowych przypadkach — te pojawiają się po starcie, nie w dniu uruchomienia.
Zależy od liczby procesów i systemów do spięcia: samo przyjmowanie zgłoszeń to inna skala niż onboarding z kontami, dokumentami i zestawieniem dla płac. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna, a widełki dostajesz po obejrzeniu procesu — nie wcześniej.
Nie w systemach, które buduję. Model może uporządkować zgłoszenie albo streścić CV, ale decyzja, kto przechodzi dalej, zostaje u osoby, która za nią odpowiada. Filtr odrzucający po słowach kluczowych odrzuca też tych, którzy opisali swoje doświadczenie innymi słowami.
Nie i nie będę tego proponował. Naliczanie wynagrodzeń i przepisy prawa pracy to robota dla wyspecjalizowanego systemu i osoby, która go zna. Buduję to, co dzieje się wokół: zbieranie danych, obieg akceptacji i przekazanie gotowego zestawienia do systemu płacowego.
Nie jestem specjalistą od kadr i nie udaję, że znam prawo pracy — treść umów i regulaminów ustala Wasz dział kadr albo prawnik. Rekrutację znam od strony pracodawcy: w MAS Group sam rekrutuję developerów i szkolę zespół sprzedaży. Resztę robię tak jak przy systemie warsztatowym, który zbudowałem, nie będąc mechanikiem: to osoba wykonująca pracę definiuje, co jest poprawnym wynikiem.
Kod zostaje w Waszym repozytorium, a dane w Waszej bazie. O dostępie decydują uprawnienia w bazie, nie w interfejsie. Okresy przechowywania ustala Wasz inspektor ochrony danych albo prawnik; system pilnuje, żeby były dotrzymane. Klucze do integracji leżą w vaulcie, nie w kodzie.
Wtedy dołącza rzeszowski software house CetusPro. Specyfikacja, architektura i review zostają po mojej stronie, tak samo jak przy mniejszych wdrożeniach.
Trzydzieści minut wystarczy, żeby powiedzieć, czy jest tu co automatyzować. Jeśli nie ma — usłyszysz to wprost, zanim powstanie jakakolwiek oferta.
Umów bezpłatną konsultacjęBez zobowiązań. Bez oferty, zanim zrozumiem proces.