Nie wiadomo, która reklama przyniosła klienta
Lead przychodzi mailem albo telefonem i nikt nie zapisuje, skąd. Po miesiącu budżet reklamowy dzieli się według przeczucia, bo dane nie dają odpowiedzi.
Automatyzuję drogę od pierwszego kontaktu do podpisanej umowy: skąd przyszedł lead, kto i kiedy się do niego odzywa, skąd bierze się cena w ofercie i co dzieje się po podpisie. Handlowiec ma rozmawiać z klientem, a nie przepisywać dane między pocztą, arkuszem i CRM-em.
Transakcje rzadko przepadają przez produkt. Częściej przez to, co dzieje się między pierwszym kontaktem a podpisem.
Lead przychodzi mailem albo telefonem i nikt nie zapisuje, skąd. Po miesiącu budżet reklamowy dzieli się według przeczucia, bo dane nie dają odpowiedzi.
Spotkanie kończy się obietnicą, że wycena przyjdzie mailem, a wieczorem ktoś liczy ją w arkuszu. Cena powiedziana przy stole i cena w mailu nie zawsze są tą samą liczbą.
Przypomnienie wychodzi wtedy, gdy ktoś znajdzie chwilę. W pierwszym pracowitym tygodniu nikt jej nie znajduje, a lead, który w poniedziałek był ciepły, w piątek już nie jest.
Kupiona lista i narzędzie do wysyłki dają mnóstwo maili w jedno popołudnie. Odbite wiadomości i zgłoszenia spamu obciążają jednak tę samą domenę, z której firma wysyła oferty i faktury, a na małym rynku nie ma drugiej szansy.
Podpis elektroniczny, fakturowanie i CRM działają osobno i żadne z nich nie wie, co zrobiły pozostałe. Klient podpisał, faktura nie wyszła i nikt tego nie widzi, dopóki nie zabraknie wpłaty.
Kiedy wysłać fakturę zaliczkową, co obiecać w sprawie terminu, jak rozmawiać o zmianie zakresu. Ta wiedza siedzi w jednej głowie, a nowa osoba uczy się jej na błędach przy prawdziwych klientach.
Wszystko poniżej powstało najpierw w moich własnych firmach, przy prawdziwej sprzedaży. Część działa do dziś, a część była kampanią, którą świadomie zakończyłem.
W Reykjawwwik UTM-y i kraj zapisują się na samym rekordzie leada, więc pytanie „która kampania to przyniosła” ma odpowiedź w danych, a nie w czyjejś pamięci. Leady lądują w panelu administracyjnym, a powiadomienie push daje zespołowi znać, gdy transakcja potrzebuje człowieka.
Cały cennik Reykjawwwik siedzi w jednym pliku, z którego czytają konfigurator, oferta, umowa i asystenci AI. Rozmowa kończy się wyceną na ekranie zamiast obietnicą wysłania czegoś później, a cena nie rozjedzie się między rozmową a fakturą. Osobny przykład to MAS Group: handlowcy wyceniają druk w aplikacji na własnym telefonie, czasem jeszcze przy kliencie.
Kraj, pakiet i VAT na wejściu, poprawny dokument na wyjściu — bez szablonu przerabianego ręcznie. Podpis elektroniczny i fakturowanie zgłaszają się webhookami do jednej maszyny stanów w Postgresie, więc transakcja nie utknie po cichu jako podpisana, ale niezafakturowana.
W mojej kampanii obowiązywały twarde limity: najwyżej trzy maile na domenę odbiorcy łącznie, w całej historii, pięć nowych firm dziennie, tylko w godzinach pracy i z pominięciem dni świątecznych. Każdy przebieg zaczynał się od przejrzenia odbitych wiadomości z ostatnich siedmiu dni. Gdy odpisywał człowiek, automat kończył, a odpowiadałem osobiście.
W Reykjawwwik każdy z 14 etapów ma zapisane, co zrobić teraz i mniej więcej co powiedzieć klientowi, a każde przejście zostawia wpis w tabeli zdarzeń. Przed ryzykownym skokiem — na przykład startem prac bez podpisanej umowy — system zatrzymuje się i prosi o potwierdzenie.
Zanim powstanie obraz, jest brief marki pobrany z działającej strony, profil klienta z obawami uszeregowanymi według wagi i decyzja, co ta grupa uzna za wiarygodne. Tekst zaczyna od problemu czytelnika, nie od oferty, a każdą kreację zatwierdza albo odrzuca człowiek.
Dziesięć rynków z jednego zestawu reguł, VAT per kraj
Ceny sprawdzone linia po linii z dokumentami dostawcy
11 maja – 19 czerwca 2026, żadna domena powyżej trzech maili
Cztery kroki. Pierwszy jest bezpłatny i często wystarcza, żeby wiedzieć, czy w ogóle jest o czym rozmawiać.
Rozmawiamy o jednym procesie: co się w nim dzieje, ile razy w miesiącu i gdzie ucieka czas. Jeśli nie ma tu czego automatyzować, powiem to na tej rozmowie.
Dostajesz proces opisany z zaznaczonymi miejscami strat, proponowany zakres, widełki kosztu i szacowany czas — razem z listą rzeczy, których nie warto ruszać.
Każdy etap kończy się czymś, co da się włączyć do pracy i ocenić w liczbach, zanim ruszy kolejny. Zamiast kwartału ciszy i jednego dużego uruchomienia.
Zespół uczy się na Waszych danych, dokumentacja i dostępy zostają po Waszej stronie. Jestem przy pierwszych nietypowych przypadkach — te pojawiają się po starcie, nie w dniu uruchomienia.
Zależy od tego, ile narzędzi trzeba spiąć i czy CRM już jest, czy dopiero ma powstać. Po obejrzeniu, jak dziś wygląda droga od leada do umowy, dostajesz widełki dla swojego przypadku. Pierwsza, 30-minutowa rozmowa jest bezpłatna.
Pierwszy kontakt i przypomnienia — tak, w granicach, które ustalimy. Rozmowę z człowiekiem — nie: w mojej kampanii automatyzacja kończyła się w chwili, gdy ktoś odpisał. Uczciwie dodam, że raz wykrywanie odpowiedzi przeoczyło odmowę i firma, która powiedziała „nie”, dostała jeszcze dwa maile. Wniosek, który z tego wyciągnąłem: wykrywanie odpowiedzi trzeba zbudować przed pierwszą wysyłką, a nie po niej.
Zwykle nie. Jeśli CRM udostępnia API albo webhooki, podpinam do niego formularze, ofertę, podpis i fakturowanie. Wymianę proponuję dopiero wtedy, gdy narzędzie realnie blokuje sprzedaż, i mówię o tym przed wyceną.
Pomoże, jeśli dostanie brief. Moje pierwsze kreacje z generatora wyglądały sztucznie, a poprawiło je dopiero dodanie researchu przed promptem. Maile w mojej kampanii pisał agent według spisanych reguł i raz i tak napisał zdanie, którego nie mogłem potwierdzić — jego własna kontrola wyłapała to dopiero po wysyłce. Danych o tym, jak te reklamy sprzedają, nie mam i nie będę udawał, że mam.
Kod piszą agenci AI, a ja odpowiadam za specyfikację, architekturę, przegląd kodu, wdrożenie i działanie na produkcji. Gdy projekt potrzebuje większego zespołu, dołącza CetusPro — software house z Rzeszowa, blisko 40 developerów.
Trzydzieści minut wystarczy, żeby powiedzieć, czy jest tu co automatyzować. Jeśli nie ma — usłyszysz to wprost, zanim powstanie jakakolwiek oferta.
Umów bezpłatną konsultacjęBez zobowiązań. Bez oferty, zanim zrozumiem proces.