Twój przypadek nie ma pola w żadnym formularzu
Prowizja liczona inaczej dla każdego dostawcy, warunek zwrotu, wyjątek dla jednego klienta. Ląduje w dodatkowej kolumnie, w notatce albo w mailu — i tylko jedna osoba wie, gdzie tego szukać.
Rozliczenie z dostawcą, którego towar stoi na Twojej półce. Wpłaty na kontener, który może się nie zapełnić. Umowa, w której jedno puste pole blokuje pieniądze. Takie procesy zwykle obsługuje arkusz i czyjaś pamięć. Buduję systemy, w których reguł pilnuje baza danych, a model dostaje tylko tę część pracy, przy której naprawdę pomaga.
Gotowe narzędzia projektuje się pod typowy przypadek. Twoja przewaga często leży dokładnie w tym, co typowe nie jest.
Prowizja liczona inaczej dla każdego dostawcy, warunek zwrotu, wyjątek dla jednego klienta. Ląduje w dodatkowej kolumnie, w notatce albo w mailu — i tylko jedna osoba wie, gdzie tego szukać.
Płacisz za system, który prowadzi proces do połowy. Druga połowa toczy się obok — w arkuszu i przez telefon — i zjada czas, który miał zostać zaoszczędzony.
Raport dla partnera powstaje z innych liczb niż te, których użyła kasa. Wiadomo tylko, że się różnią — nie wiadomo, czyja arytmetyka jest błędna.
Na wniosku, umowie albo rozliczeniu puste pole nie wygląda jak szkic, tylko jak udzielona odpowiedź. Wychodzi to dopiero wtedy, gdy ktoś po drugiej stronie odrzuci dokument.
Procesu takiego jak Twój model najpewniej nigdy nie widział. Odpowiedź i tak brzmi przekonująco, a dotyczy Twoich pieniędzy i Twoich klientów.
Ta sama osoba sprzedaje, liczy towar i zamyka miesiąc. Pomyłki po długim dniu nie ma kto wyłapać, a zasada czterech oczu zostaje na papierze.
Nietypowy proces ma zwykle jedną rzecz, na której się zarabia, i kilka, na których można po cichu stracić. Zaczynam od spisania ich wszystkich, zanim powstanie pierwsza linijka kodu.
Projekt komisowego punktu sprzedaży części przeszedł pięć rund recenzji; każdą prowadził nowy recenzent z poleceniem, żeby założyć, że dokument jest błędny. Recenzje wyłapały regułę rozliczeń, która wystawiłaby dostawcy fakturę za to, że przywiózł nam własny towar. Punkt jeszcze nie działa, ale tych reguł pilnuje już 30 testów bazy danych.
Na platformie Flyt kupujący wpłacają depozyt za miejsce we wspólnym kontenerze. Jeśli kampania się nie zapełni, zwrot jest przejściem w maszynie stanów w Postgresie, a nie przelewem, o którym ktoś musi pamiętać. Nikt nie płaci dwa razy i żaden depozyt nie zostaje w zawieszeniu.
W CRM-ie dla zespołów terenowych prowadzących audyty energetyczne umowę o dofinansowanie składa serwer z danych zlecenia: szablon DOCX z jawnie przypisanymi polami, renderowany do PDF. Brak wymaganego pola zatrzymuje generowanie, zamiast wypuścić dokument, który tylko wygląda na kompletny.
W logistyce MAS Group automatyczne telefony o statusie zamówienia i SMS-y idą same z procesu zamówień, po polsku i po angielsku. Tam, gdzie w rozmowie pracuje model, może wyłącznie sformułować zdanie i wybrać ścieżkę — każdą zmianę zamówienia i każdą wysyłkę wykonuje deterministyczny kod. Dwukierunkowy agent głosowy jest jeszcze dopracowywany, ale ta granica nie zmienia się od pierwszej wersji.
Kanał sprzedaży części dla klientów indywidualnych prowadzi osoba, której całym miejscem pracy jest arkusz Google. Dlatego całe zaplecze działa w arkuszu: wycena w panelu bocznym, akceptacja oferty jednym kliknięciem w linku z maila, faktura VAT w PDF na Dysku Google i SMS przez Twilio. Nietypowy proces nie zawsze potrzebuje nowej platformy.
System warsztatowy zbudowałem, nie będąc mechanikiem, więc to pracujący mechanik definiował, co jest poprawną odpowiedzią. Czasy pracy w wycenie liczą się z zamkniętych zleceń tego warsztatu, nie z oszacowania modelu. Swoją branżę znasz Ty — moja robota to zamienić tę wiedzę w reguły.
Jawna maszyna stanów w Postgresie, bez ręcznych zwrotów
Zespoły terenowe generują je codziennie z telefonu
Czasy pracy z zamkniętych zleceń warsztatu, nie z modelu
Cztery kroki. Pierwszy jest bezpłatny i często wystarcza, żeby wiedzieć, czy w ogóle jest o czym rozmawiać.
Rozmawiamy o jednym procesie: co się w nim dzieje, ile razy w miesiącu i gdzie ucieka czas. Jeśli nie ma tu czego automatyzować, powiem to na tej rozmowie.
Dostajesz proces opisany z zaznaczonymi miejscami strat, proponowany zakres, widełki kosztu i szacowany czas — razem z listą rzeczy, których nie warto ruszać.
Każdy etap kończy się czymś, co da się włączyć do pracy i ocenić w liczbach, zanim ruszy kolejny. Zamiast kwartału ciszy i jednego dużego uruchomienia.
Zespół uczy się na Waszych danych, dokumentacja i dostępy zostają po Waszej stronie. Jestem przy pierwszych nietypowych przypadkach — te pojawiają się po starcie, nie w dniu uruchomienia.
Zależy od tego, ile wyjątków ma proces i czy przechodzą przez niego pieniądze albo dokumenty dla kogoś z zewnątrz. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna. Po obejrzeniu procesu dostajesz widełki dla swojego przypadku, a nie ofertę napisaną w ciemno.
Nie zakładam, że wiem. Uczę się z prawdziwych przypadków, nie z opisu procesu: przy warsztacie oznaczało to siedzenie przy zleceniach, które akurat wpadały, i rozwiązywanie problemów obok mechanika, zamiast jednego wywiadu i zniknięcia do kodu. To on definiował, co jest poprawną odpowiedzią. Ja wnoszę metodę i odpowiedzialność za to, żeby działało w produkcji.
Właśnie tam najłatwiej o pomyłkę, która brzmi pewnie. Dlatego model dostaje zadania, w których pomyłka nie przesuwa pieniędzy ani zamówień — sformułowanie wiadomości i wybór ścieżki — a liczy, rozlicza i wysyła deterministyczny kod. Formalnego zestawu testów jakości modelu jeszcze nie mam i mówię to od razu.
Czasem tak — i wtedy mówię to wprost. Jeśli nietypowość wynika z przyzwyczajenia, taniej zmienić przyzwyczajenie i kupić gotowe narzędzie. Budować warto tam, gdzie na tej nietypowej części zarabiasz albo gdzie pomyłka kosztuje pieniądze. Czasem najlepszym systemem okazuje się arkusz ze skryptem.
Trzydzieści minut wystarczy, żeby powiedzieć, czy jest tu co automatyzować. Jeśli nie ma — usłyszysz to wprost, zanim powstanie jakakolwiek oferta.
Umów bezpłatną konsultacjęBez zobowiązań. Bez oferty, zanim zrozumiem proces.